Connect with us

red

W Red Bullu następuje redystrybucja władzy. Czy Hornerowi uda się pozbyć skandalicznego Marco?

W zeszłym tygodniu w prasie pojawiły się doniesienia o wewnętrznym konflikcie w Red Bullu – a we wtorek osobiście potwierdził je Helmut Marko. 22 października minęła pierwsza rocznica śmierci Dietricha Mateschitza, założyciela zespołu, i wygląda na to, że o jego dziedzictwo toczy się prawdziwa walka.

„Teraz wszystko jest inne”

O konflikcie w Red Bullu pisała w zeszłym tygodniu brazylijska publikacja Globo, a jednym ze współautorów materiału był Luciano Burti, który na początku XXI wieku startował w Formule 1 dla Jaguara i Prosta. Po pierwsze, w tekście wskazano, że Red Bull postawił Sergio Perezowi ultimatum i że Meksykanina zastąpi Daniel Ricciardo, jeśli nie utrzyma on drugiego miejsca w mistrzostwach. Następnie autorzy przechodzą do opowieści o sytuacji w zespole jako całości: „Christian Horner próbuje pozbyć się Helmuta Marko” – twierdzi Globo, zauważając, że spotkanie dyrektorów Red Bulla (koncern, a nie Team) ma się odbyć w tym tygodniu i podobno nastąpi. Poruszona została kwestia zwolnienia Austriaka.

Artykuł wywołał wiele szumu i w ciągu kilku dni Marco wydał publiczne oświadczenie. W rozmowie z austriackim OE24 Hellmuth powiedział, że nie są planowane żadne spotkania na wysokim szczeblu, nikt nie postawił Peresowi ultimatum, a sam Hellmuth ma kontrakt do końca 2024 roku.

„Kiedy i jak wyjadę, decyduję sam, a nie na przykład pan Horner” – powiedział Marco. Jednak najciekawszą rzeczą w tym wywiadzie było inne zdanie: „Teraz wszystko jest inne. Niektórzy próbują redystrybuować władzę. Hellmuth potwierdził w ten sposób, że w zarządzie Red Bulla naprawdę istnieją napięcia.

Helmut Marko z mechanikami Red Bulla

Jednak już następnego dnia Marco stwierdził coś przeciwnego. „W prasie pojawiło się wiele spekulacji, nie należy ich traktować poważnie” – powiedział Hellmuth niemieckiej publikacji F1-Insider. „Wszyscy musimy się uspokoić i pomyśleć o najważniejszej sprawie – to jest sport, a nie polityka”. Niemal jednocześnie Christian Horner zdementował także pogłoski o jakichkolwiek nieporozumieniach. „Gdyby nie Helmut, nie byłoby mnie tu dzisiaj” – powiedział Mirror. – Zawsze mieliśmy silne i otwarte relacje. Czasami naprawdę się nie zgadzamy, ale to jest w porządku.”

Jednak te zaprzeczenia nie brzmią zbyt przekonująco – co innego mogliby powiedzieć? Przyznać, że tak, nie wszystko w zespole jest w porządku? Coś takiego nie zdarza się w Formule 1. Odmówić komentarza i w ten sposób jedynie przyczynić się do szerzenia plotek? Również nie. Być może pamiętacie, że Ferrari również zdementowało pogłoski o konfrontacji Binotto z Arrivabene – jednak ten ostatni pewnego dnia ostatecznie opuścił zespół, a jego miejsce zajął Mattia. Ponadto Marco nigdy nie wyjaśnił, kto w Red Bullu „próbuje redystrybuować władzę”.

Gra Hornera

Najwięcej szczegółów na temat tego, co dzieje się w zespole, publikuje F1-Insider – oczywiście powołując się na anonimowe źródła. Tym samym, jak wynika z publikacji, po śmierci Mateschitza Christian Horner pozyskał wsparcie Chalerma Yuvidyi, syna tajskiego partnera Dietricha Chaleo Yuvidyi, posiadającego między sobą 51% akcji koncernu Red Bull. Następnie Horner rzekomo próbował sprowadzić Bradleya Lorda, który jest obecnie dyrektorem ds. komunikacji Mercedesa, do Alpha Tauri.

Kiedy to nie wyszło – pisze F1-Insider – Horner przeforsował kandydaturę Petera Bayera – został dyrektorem generalnym zespołu z Faenzy. Ale Helmut Marko nie zgodził się z tym i zgodził się na przybycie Laurenta Mekiesa na stanowisko lidera zespołu. Zatem wraz z odejściem Franza Tosta Mekis będzie musiał przejąć kontrolę nad wszystkimi sportowymi aspektami Alpha Tauri, a Bayer skupi się na strukturze organizacyjnej i marketingowej. To – dodaje F1-Insider – wcale nie spodobało się Hornerowi, który następnie sprowokował kilka publikacji w prasie angielskiej, w których twierdzono, że nowy zarząd Red Bulla nie ufa Marco.

Chalerm Juvidya i Christian Horner na Grand Prix Włoch

Trzeba podkreślić, że publikacja F1-Insider w dalszym ciągu niczego nie dowodzi. Niemniej jednak w kontekście możliwego konfliktu ciekawie wygląda epizod, który miał miejsce miesiąc temu, kiedy Red Bull musiał usprawiedliwiać się z rasistowskich wypowiedzi Helmuta Marko. „Marco nie jest członkiem zespołu Red Bull, nie jest na liście płac Red Bull Racing” – powiedział wówczas Horner. Oznacza to, że ze słów Christiana wynika, że ​​uważa się za głównego w zespole. Za życia Mateschitza jego autorytet był niekwestionowany, a Marco był jego prawą ręką w sprawach sportów motorowych jeszcze przed powstaniem Red Bull Racing i zaproszeniem Hornera.

Wydaje się, że to Horner jest inicjatorem „redystrybucji władzy” i dąży do osiągnięcia całkowitej niezależności od Marco. Na przykład z materiałów Globo wynika, że ​​Christian chciał zwolnić Yuki Tsunodę i był gotowy odmówić 10 milionów dolarów, które Honda płaciła Japończykom, ale Helmut temu zapobiegł. Czy to prawda, czy nie, teraz nie da się wiarygodnie dowiedzieć, a o tym, co się właściwie dzieje, podobnie jak w przypadku Ferrari, będziemy mogli jedynie zgadywać, kiedy do przetasowań rzeczywiście dojdzie – Marco nie będzie się trzymał jego post na zawsze.

Zmiana jest nieunikniona

Horner nie kłamie, mówiąc, że bez Marco nie byłoby go w Red Bullu. Christian poznał Helmuta jeszcze w latach 90., kiedy kupił od niego przyczepę dla swojego własnego zespołu Arden, który startował w Formule 3000. Na przykład w latach 2000. sponsorowany przez Red Bulla Vitantonio Liuzzi jeździł dla Arden i dopiero potem, w styczniu 2005 roku, Horner został zaproszony do poprowadzenia Red Bull Racing w Formule 1. Sam projekt wymyślili Mateschitz i Marko – kiedy Sauber odmówił podpisania kontraktu z austriackim protegowanym Enrique Bernoldi i wolał 21-letniego Kimi Raikkonen, który pojawił się niemal znikąd.

Jednak od tego czasu minęło prawie 20 lat, podczas których Horner wiernie służył Red Bullowi i był ważną częścią sukcesu Miltona Keynesa zarówno na początku 2010 roku, jak i w obecnej epoce dominacji. Nie będziemy umniejszać zasług Marco, w przeciwieństwie do Joan Villadelprat, ale Austriak ma już 80 lat – niedaleki jest dzień, w którym Hellmuth będzie musiał przejść na emeryturę. Jednocześnie, według plotek, Max Verstappen opuści Red Bull, jeśli Marco zostanie zwolniony. Nie zapominajmy też, że Milton Keynes będzie współpracował z Fordem w 2026 roku, więc zespół i tak czekają duże zmiany.

Co się stanie, jeśli Perez naprawdę zostanie zwolniony? 7 kandydatów na jego miejsce w Red Bullu

CD Projekt Red wyda aktualizację do gier Wiedźmin i Wiedźmin 2

Dlaczego Verstappen jest o wiele szybszy od Pereza? Wyjaśnienie kryzysu kierowcy Red Bulla

You May Also Like

dark

Klasyczna gra Star Wars: Dark Forces (1995) z ery MS-DOS wkrótce otrzyma remaster. Twórcy opublikowali oficjalną datę premiery. Nightdive Studios, które wcześniej stworzyło remake...

google

Tecno przygotowuje się do premiery nowych modeli smartfonów z serii Spark. Jednym z takich urządzeń będzie Spark 20, który niedawno pojawił się na platformie...

heroes

Większość fanów gier wideo, zwłaszcza tych z wieloletnim doświadczeniem, wie o istnieniu popularnej strategii turowej Heroes of Might and Magic 3. Wydana ponad 20...

Ξ TREND

Do pierwszych klientów zaczynają trafiać wprowadzone niedawno smartfony Pixel 8. Wielu zauważyło ich trwałość i niewrażliwość na upadki i zarysowania, a także możliwość naprawy....